ibanez02body

Elektryk czy piecyk – o to jest pytanie. #2

W ostatnim wpisie Elektryk czy piecyk – o to jest pytanie. #1 pisałem o mojej pierwszej gitarze elektrycznej i wzmacniaczu. Pisałem o tym, że tak jak szybko sprzęt nabyłem tak i szybko się go pozbyłem. Natomiast dzisiaj oprócz opowiedzenia mojej dalszej historii,  chciałbym przede wszystkim wyciągnąć z tego wszystkiego wnioski. Przekazać je wam abyście mogli podjąć właściwą decyzję, kiedy będziecie kupowali swoją pierwszą gitarę elektryczną i wzmacniacz. Zwłaszcza wtedy, kiedy nie dysponujecie zbyt dużą ilością pieniędzy.

Stary poczciwy Fenderek

Na moim starym elektryku Fender Squier zagrałem parę prób z zespołem, który stworzyłem praktycznie od razu kiedy nabyłem instrument. Nie powiem, że gitara była zła, pewnie gdybym nie popełnił błędu z lakierowaniem gryfu to by mi jeszcze posłużyła przez parę miesięcy, a może lat. Mimo wszystko uważam, ze instrument jest dobrym wyborem dla osoby, która ma bardzo ograniczony budżet na swoje pierwsze elektryczne wiosło. Jednak jest lepsze rozwiązanie niż kupno taniego instrumentu, o czym napiszę za chwilę. Rozwiązanie, które jeszcze bardziej potrafi obudzić drzemiący w nas potencjał, tak jak to było ze mną.

Dobry lutnik nie jest zły.

Muszę przyznać, że mam duże szczęście, ponieważ niedaleko mnie w miejscowości Grotów koło Żar ma swoją pracownię wybitny lutnik Stanisław Jopek.  Od niego właśnie kupiłem za 1600 zł mojego kolejnego elektryka, wspaniała japońska gitara z rozłączanymi przystawkami, którą mam do dziś, Ibanez Roadstar II z 1986 roku. Powstała kilka miesięcy po moich narodzinach, myślę że była mi przeznaczona. Wierzycie w przeznaczenie? W ogóle bardzo polecam gitary lutnicze, jeśli macie okazję taką kupić to nie zastanawiajcie się, nie ma jak porządnie wyregulowana gitara od fachowca.

Pamiętacie jak pisałem, że przesiadka z mojego starego pudła za 50 zł na gitarę Squiera było jak przesiadka z Fiata 126p do Mercedesa? No to teraz poczułem jakbym się przesiadł z kolei, z Mercedesa do Ferrari! Struny bardzo nisko nad gryfem, palce same śmigały po gryfie. Mógłbym powiedzieć, że ta gitara sama grała, nic nie robiłem, a ona sama z siebie wdawała piękne dźwięki. Gitara normalnie cud malina, a nawet cud truskaweczka. Dla takich chwil warto żyć.

Skąd zdobyć resztę pieniędzy?

Ponieważ dysponowałem kwotą tylko 1000 zł, musiałem poprosić mamę aby mi resztę pożyczyła. Widziała, jak podchodziłem do kwestii gry na gitarze, widziała moje codzienne długo godzinne treningi i zainwestowała we mnie, bardzo jej za to dziękuję. Także jeśli jesteś młody i jesteś w podobnej sytuacji, udowodnij rodzicom, że zależy ci na grze a z pewnością pomogą ci oni w spełnianiu twoich marzeń.

Wierzę, że każdy rodzic kocha swoje dziecko i chcę dla niego jak najlepiej. Po prostu czasami chcą dla nas czegoś innego, a naszym zadaniem jest pokazać im, że właśnie to co robimy jest tym czemu chcemy się poświęcić. Czy pożyczenie pieniędzy od rodziców jest wstydem w wieku 18 lat? Ja uważam, że jeśli ma się pasję i do czegoś się dąży to trzeba łapać się każdego sposobu aby zdobyć to czego tak naprawdę pragniemy. Macie podobne zdanie?

Wzmacniacza jak nie było tak nie ma.

No tak ale miałem gitarę ale nie miałem wzmacniacza, na którego już po prostu nie było mnie stać. Myślicie, że mnie to zniechęcało, wręcz przeciwnie. Podłączałem gitarę gdzie się dało, pod radio, pod wieże, pod komputer, pod wszystko co mogło generować dźwięk. Oczywiście, że brzmienie było okropne, porównał bym je do brzęczenia stada much ale nie o to chodziło. Miałem gitarę, która była sercem tego wszystkiego, ona była dla mnie motywacją. To na niej grałem i to ona powodowała, że robiłem postępy. Czy nadal uważasz, że brak pieniędzy na wzmacniacz może być problemem?

Oczywiście aby w pełni cieszyć się z dobrodziejstwa gry na elektryku potrzebny jest piec. Jednak chciałem powiedzieć, że wiele osób od razu chciało by mieć nie wiadomo jaki sprzęt. A tu chodzi o wejście w proces, kupisz gitarę, a później dokupisz sobie spokojnie wzmacniacz. Jak tak zrobiłem i nieco później dokupiłem wzmacniacz lampowy, który jeszcze bardziej rozwinął moje skrzydła. Zresztą temat kupna odpowiedniego wzmacniacza poruszę w oddzielnym wpisie.

To w końcu elektryk czy piecyk?

Przez moją historię chciałbym przekazać informację, że priorytetem powinno być kupno gitary. Jeśli masz mocno ograniczony budżet to zainwestuj najpierw w gitarę, a jak uzbierasz kasę to dokupisz sobie wzmacniacz. Po co wywalać pieniądze, na 2 przeciętne przedmioty? Wolisz 2 przeciętne samochody czy jedną wypasioną super brykę? Dobra gitara da ci porządnego kopa. Masz tylko 500 zł, to dozbieraj parę stów i kup elektryka, który będzie twoim osobistym ferrari. Pograj jeszcze chwilę na swoim tanim pudle, a kiedy będziesz miał już w końcu swoją wymarzoną gitarkę, poczujesz ogromną satysfakcję.

Źródło zdjęcia: 1.bp.blogspot.com


Przeczytaj inne moje wpisy na blogu

  • Marcin Krzysztoszek

    Nie wiem czy to tak do końca zadziała. Z punktu widzenia ojca:
    syn złapał zajawkę z grą na gitarze, rok trochę grał, później – tuż przed wakacjami trzeba było go już poganiać, motywować. Elektryk stał się takim właśnie czynnikiem motywującym. Fender, z piecykiem fendera. Młody jako 11 latek nawet nie śmiał marzyć o tym, żeby samemu nazbierać na zestaw, więc prezent wydawał mi się bardzo motywujący. Efekt -gitara była grana 2 razy … a po dwóch tygodniach kurzenia się zaciekawiła mnie a nie jego (mimo, że słoń mi na ucho nadepnął ale lubię coś tam sobie pobrzdąkać – choć wkurza to wszystkich bez wyjątku). Do sedna – teraz młodzi ludzie (nie mówię tylko o 10 czy 13 latkach ale także 18 i 20 latki) są bardzo niecierpliwi. oczekują efektu niemal natychmiastowego, żeby nie powiedzieć „cudownego” (gitara, która sama z siebie zacznie grać, buty, które poniosą cię z tempem kenijczyka). Jak młodziak kupi najpierw gitarę, na której nie bardzo sobie pogra to nie doczeka zakupu pieca.

    • http://alestruna.pl Arkadiusz BAJO Strunicki

      Jest dużo racji w tym co napisałeś. Rzeczywiście dla tak młodego obywatela, może zabraknąć motywacji przy grze „na sucho”, czyli bez pieca. Eksperci nazywają obecnych młodych „pokoleniem Y”, które charakteryzuje tak jak piszesz, mała cierpliwością i szukaniem szybkich rozwiązań. Jeśli tylko środki na to pozwolą, to oczywiście najlepiej kupić i gitarę i wzmacniacz. Z drugiej strony jeśli kupi się komplet za 500 zł, czyli po 250 zł na sztukę to trzeba uważać, bo może to jeszcze bardziej zniechęcić. Uważam, że najlepiej kupić tak sprzęt, który później będzie można sprzedać w razie czego, zanim się rozleci. Niestety nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy dana osoba nie ma chwilowego zapału na gitarę :)