studying.jpeg-824x549

List od Sylwii 2/3: Czy warto studiować muzykę?

Wiele osób, które ma już pewne doświadczenia muzyczne, czy jest to gra na instrumencie, czy też śpiew, myśli o tym aby poszerzyć swoje horyzonty wykonawcze. Czy studia muzyczne mogą rzeczywiście w tym pomóc? Czy po ukończeniu tego typu studiów można łatwo znaleźć pracę? Wpis ten jest to kontynuacją  poprzedniej odpowiedzi, w której odpowiadałem na „List od Sylwii – Egzamin na studia muzyczne”.

Zaczynam studiowanie…

Na pierwszym  roku ogromnie się przeraziłem bo większość przedmiotów zupełnie odbiegała od tego czego chciałem się uczyć. Z przerażeniem dowiedziałem się, że będę musiał uczyć się przedmiotów, które znacznie odbiegają od muzyki i poświęcałem na ich naukę więcej czasu niż powinienem. Ale nie dziwi mnie to, ponieważ w mojej opinii, tak często właśnie wygląda szkolnictwo w Polsce, uczymy się wiele rzeczy, które się nam nigdy w życiu nie przydadzą.

Zdecydowanie najgorsza była dla mnie informacja, że na pierwszym roku w ogóle nie będzie nauki gry na gitarze. Pamiętam, że bardzo mnie to zdemotywowało i straciłem nieco ochotę na studiowanie, no ale postanowiłem jednak walczyć. Jak się okazało później, studia te nie były do końca dla mnie, co potwierdzały później o tym moje wyniki w nauce.

Nauka gry na gitarze

guitar1 List od Sylwii 2/3: Czy warto studiować muzykę?W końcu na drugim roku (I albo II semestr) doszedł przedmiot „Gitara”. Mogliśmy uczyć się gry na gitarze klasycznej, akustycznej lub elektrycznej. Jeśli student się odpowiednio wcześnie nie zapisał do danego wykładowcy to niestety ktoś już z góry decydował za nas do jakiego nauczyciela trafimy, a każdy z osobna specjalizował się w konkretnym stylu gry i nauczał na określonym instrumencie. Ja na własne życzenie za późno się zapisałem i  trafiłem niestety do wykładowcy uczącego typowej gry klasycznej. Próbowałem załatwić przeniesienie do wykładowcy uczącego na gitarze elektrycznej ale niestety nie było już takiej możliwości, cała grupa była obsadzona, a nikt z uczniów nie chciał się zamienić.

No nic, potraktowałem to jako wyzwanie i naukę gry na klasyku potraktowałem całkiem serio. Powiem szczerze, że chociaż miałem same piątki z przedmiotu „Gitara”, sumiennie przygotowywałem się na każde zajęcia to nauczyłem się niewiele w porównaniu do tego ile nauczyłem się na własną rękę jako samouk. Owszem nauczyłem się grać z nut, poznałem parę technik klasycznych ale było tego za mało i za krótko. Zajęcia odbywały się co tydzień, lekcja trwały zazwyczaj 30-40 minut ale tak naprawdę na ucznia przypadało ok. 15 minut bo graliśmy w grupach 2 osobowych. Niewiele dało się przerobić zagadnień.

Ech, tylko śpiew…

Zdecydowanie na studiach było najwięcej śpiewu, czy to chór dwa razy w tygodniu po 90 minut, czy emisja głosu raz w tygodniu 45 minut, czy w końcu zespoły wokalne raz w tygodniu 90 minut. Śpiewać lubię ale dla zabawy, przy hqdefault1-150x150 List od Sylwii 2/3: Czy warto studiować muzykę?ognisku, u cioci na imieninach, u Zbyszka w garażu. Jak słychać na instruktażach nie za dobrze nauczyłem się śpiewać, trochę z mojej winy bo się nie przykładałem jak trzeba ale również dlatego, że nie widziałem siebie nigdy jako profesjonalnego wokalistę. Jednak zważywszy na to, że przychodząc na studia nie potrafiłem powtórzyć głosem żadnego dźwięku to i tak uważam, że zrobiłem duży postęp. Myślę, że może świadczyć może o tym moje 3+ na egzaminie z emisji głosu na koniec 2 roku. Nikt nie dawał mi szans na jego zdanie, a tu proszę, jednak się udało i to nawet z plusem simple-smile List od Sylwii 2/3: Czy warto studiować muzykę?

Są też i plusy studiowania muzyki

Dobra starczy tych złych słów, bo jest też dostrzegam wiele pozytywnych aspektów w moim studiowaniu. Emisja głosu pozwoliła mi nauczyć się lepiej panować nad głosem, posługiwanie przeponą jest zdrowe i pozwala oszczędzać aparat głosu, a po drugie jest kluczowe w przemawianiu publicznym. Rytmika pozwoliła mi się wyluzować, otworzyć, poczuć w sobie dziecko, wyzwolić kreatywność i poszerzyć wyobraźnie. Zasady muzyki czy harmonia, pozwoliły mi zrozumieć muzykę pod kątem teoretycznym, czyli nauczyły mnie świadomej gry, pokazały dlaczego akurat gramy te dźwięki a nie inne. Przedmioty gdzie pracowaliśmy z grupą, nauczyły mnie pracy zespołowej, przełamały lęk przed przemawianiem publicznym. Sama atmosfera studiów, wymagała przestać myśleć w końcu o głupotach i tylko o zabawie, a podejść do wszystkiego bardziej odpowiedzialnie. Choć nie byłem święty, byłem często autsajderem, to niewątpliwie była to szkoła życia, której nie zapomnę do końca życia!

Czy gra jest warta świeczki?

Nie mam pojęcia jak jest na innych uczelniach, uczących kierunku Edukacja Artystyczna w Zakresie Sztuki Muzycznej ale podejrzewam, że jest bardzo podobnie.  Biorąc pod uwagę jednak tę moją to uważam, że dla osoby, która chce się poświęcić grze na gitarze czy to w aspekcie warsztatu gry czy uczenia zawodowo innych to takie studia uważam, że niewiele zmienią. Można tutaj moim zdaniem zdobyć wiedzę teoretyczną i praktyczną do prowadzenia zajęć ogólnomuzycznych w różnych placówkach szkolnych, dlatego ktoś chcę np. zostać nauczycielem muzyki czy prowadzić jakieś grupy muzyczne to jak najbardziej polecam. Wydaję mi się, że samemu bardzo ciężko byłoby zdobyć odpowiednią mentalność i umiejętności, które by na to pozwalały. A poza tym w wielu pracodawców wymaga papierka simple-smile List od Sylwii 2/3: Czy warto studiować muzykę?

Jeśli ktoś chcę zostać profesjonalnym muzykiem instrumentalistą to wydaje mi się, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest tu Akademia Muzyczna, gdzie danej specjalizacji poświęca się więcej czasu, jednak będzie to cały czas nauczanie akademickie, nastawione na standardy oświatowe i muzykę klasyczną. Nie wiem jak jest na kierunku „Jazz i muzyka estradowa”, dlatego się na ten temat nie wypowiadam ale podejrzewam, że jest zdecydowanie więcej grania niż suchej teorii, co mogą świadczyć o tym przedmioty jakie się na tym kierunku znajdują. A poza tym nie każdy lubię tego rodzaju muzykę simple-smile List od Sylwii 2/3: Czy warto studiować muzykę?

Wybrałem tę ścieżkę…

Uważam, że jeśli ktoś chcę zostać rock ‚n rollowcem z krwi i kości to przede wszystkim tutaj gra na własną rękę, próby z zespołem, szlifowanie warsztatu w domu, konsultacje na żywo z bardziej doświadczonymi gitarzystami, czytanie biografii zespołów i solistów, uczenie innych gitarzystów. Jest to niewątpliwe najbardziej ryzykowna opcja bo wymaga od nas wzięcia w 100% odpowiedzialności za swoje wyniki i najwięcej jest tu niewiadomych. Ale jak pokazuję historia wielu wybitnych muzyków nie skończyło nigdy żadnej szkoły muzycznej, że są nuty wiedzieli tylko ze słyszenia, a mimo to stali się ikonami muzyki na całym świecie.

Znów na te same studia?

Czy bez studiów mógłbym osiągnąć to samo oraz czy czas, który poświęciłem na studiowanie, mógłbym lepiej wykorzystać na naukę kluczowych dla mnie aspektów?

Powiem tak. Wiele rzeczy technicznych i teoretycznych, których się nauczyłem na studiach wykorzystuję obecnie w swojej pracy, jednak uważam, że mógłbym nauczyć się ich jak najbardziej samodzielnie i to w zdecydowanie krótszym czasie. Ponieważ byłem bardzo rozproszony na studiowaniu i na byciu rock ‚n rollowcem to nie potrafiłem tych spraw pogodzić ze sobą. Kolejna rzecz to gitara, która była tak naprawdę znikomym dodatkiem do mojego studiowania i nie mogłem się poświęcić jej tak jak chciałem. Z drugiej strony sama atmosfera studiów, przedmioty grupowe, przebywanie z ludźmi na żywo wiele mnie nauczyło, o czym pisałem wyżej.

Jedynym tak naprawdę aspektem, który mógłby przesądzić o tym, że wsiadłbym do wehikułu i cofnął się w czasie do czasów studiów są ludzie, których tam poznałem. Świetna ekipa, która wiele mnie nauczyła, z którą genialnie się bawiłem i dzięki nim otworzyłem się na wiele spraw. Z nieśmiałego, zakompleksionego gościa, stałem się pewną siebie osobą – tego bym się nie nauczył z żadnej książki. Sami wykładowcy przez swoje podejście dawali często mocnego „życiowego kopniaka”, zmuszali to tego aby zastanowić się co jest tak naprawdę w życiu najważniejsze. Artyści niewątpliwie mają swój specyficzny świat i przebywanie z nimi tworzy nasze życie lepszymi, jest magia w tym i tajemniczość.

W takim razie czy poszedłbym znowu na te same studia?
Jest wiele plusów i minusów, które musiałem tutaj rozważyć ale jednak odpowiedź mimo wszytko przechyliła swoją szalę  ku: TAK.

——————————————-

Wkrótce ostatnia część odpowiedz na list Sylwii: „Moje postrzeganie pasji i miłości do muzyki w życiu w kontekście poszukiwania pracy i lepszych pieniędzy.”

Źródło zdjęć: news.usc.edu | mp3tunes.tk | musiclessonsonline.in


Przeczytaj inne moje wpisy na blogu