87-241-thickbox

Moje pierwsze chwyty, podręczniki i filmy

Jak każdy, również i ja miałem swoje początki. Nie wiedziałem co grać, nie wiedziałem jak grać, miałem kompletną pustkę w głowie. Na szczęście nieco w moich bojach gitarowych pomogli mi nieco moi kuzyni Mariusz i Jarek. Pokazali mi parę chwytów, parę „trików” na gryfie i tak się zaczęło. Później były podręczniki i nagrania wideo. Chciałbym się podzielić z wami moimi pierwszymi razami, czyli tymi momentami, które zapamiętujemy na całe życie.

Pierwsze chwyty

Nie byłem oryginalny w nauce pierwszych chwytów, jak to prawie każdy zaczynałem od chwytów najłatwiejszych czyli e-moll i a-moll. Zmieniałem je i improwizowałem, wymyślałem swoje brzdękania. Ale za każdym razem kiedy sobie przypomnę, że cieszyłem się jak dziecko potrafiąc wykonać między nimi zmianę to mam ogromnego banana na ustach.  To jest właśnie to, warto się cieszyć nawet najmniejszym sukcesem aby później umieć się cieszyć tymi większymi.

Pierwsze utwory

Jednymi z pierwszych kawałków jakie się nauczyłem to „Son of the blue sky”, „Knocking on heaven’s door”. Oczywiście były to wykonania prymitywne, bardzo uproszczonej i daleki od perfekcji ale mimo to byłem dumny, że je grałem. Przez pierwsze 2 miesiące nagrywałem swoje postępy na komputerze. Bardzo mnie to motywowało, kiedy z tygodnia na tydzień słyszałem jakie robię postępy. A grałem stosunkowo dużo. czasami nawet 3-4 godziny dziennie.

Pierwszy podręcznik

Pierwszym podręcznikiem, który mnie mocno zainspirował było „Gitara dla każdego” Grzegorza Templina. Stosunkowo cieniutka książeczka bo 96 stron ale wiedza, która jest tam zawarta jest konkretna wiedza podana w w bardzo zrozumiały sposób Mam do niej bardzo duży sentyment, kultowa pozycja. Spojrzałem teraz na swój księgozbiór i ze smutkiem stwierdziłem, że mi gdzieś zaginęła, pewni pożyczyłem ją jakiemuś młodemu adeptowi gitary, niech mu służy.

Pierwszy poradnik na wideo

Kiedy zacząłem grać na gitarze elektrycznej o było to ok. roku po wzięciu akustyka w dłoń, interesowała mnie bardzo gra solowa. Nie chciałem grać riffów, chciałem grać mocno przesterowane solówki. Poszukując dobrego poradnika na wideo trafiłem na genialne nagranie Leszka Cichońskiego „Blues-Rock Guitar Workshop”. Wiele rzeczy było tam dla mnie niezrozumiałe, zbyt trudne ale stopniowo zacząłem się oswajać. Wracałem do tego poradnika jeszcze wiele razy bo rzeczy, które są tam omawiane są ponadczasowe. Miło jest pooglądać oprócz wyczynów autora również Grzegorza Skawińskiego, Jerzego Styczyńskiego czy Jana Borysewicza w akcji.

Źródło zdjęcia: www.archtopguitarsandbooks.com


Przeczytaj inne moje wpisy na blogu