1231231

Trochę o mnie, czyli jak to się zaczęło…

Z muzyką miałem do czynienia praktycznie od dzieciństwa. Strach się przyznać, ale co tam, zaczynałem od słuchania disco polo, gdzie moimi ulubionymi wykonawcami byli zespół Boys, Shazza czy Bayer Full. Ale wtedy ten gatunek to było zupełnie co innego niż teraz, sądzę, że wykonawcy wkładali wtedy więcej pracy i serca w to co robili.

Moje dzieciństwo i muzyka

Nie byłem zbyt uzdolniony muzycznie, w wieku parunastu lat zacząłem grać na klawiszach,  jeśli w ogóle można to nazwać klawiszami. Zabawka, który wydawała dźwięki, a na środku było parę przycisków, dzięki którym mogłem pobawić się w perkusistę. Także byłem jednocześnie pianistą i perkusistą. Gra szła mi bardzo opornie i szybko się zniechęciłem. Nie miałem też talentu wokalnego i żebym był precyzyjny, nadal nie mam, pieję czasami jak kogut, choć i on pewnie jest lepszy w swojej branży kurnikowej. W szkole podstawowej walczyłem jak lew aby ze śpiewu mieć choćby 3, czasami się udało, zwłaszcza jak dobrze nauczyłem się tekstu.

Wielki muzyczny przełom

Przełomem był rok 1997, miałem wtedy 17 lat, zacząłem wtedy grać na gitarze, choć pierwszy kontakt z tym instrumentem był dobrych kilka lat wcześniej. W ręce trafiła mi kaseta z zespołem Areosmith, album z 1993 roku, który zawiera takie przeboje jak: „Cryin”, „Amazing”, czy „Crazy”. Słuchałem kasety codziennie, to było moje natchnienie, moja inspiracja, sposób na poprawę samopoczucia. Kaseta ta służyła mi jeszcze przez lata ale opowiem o tym innym razem.

Moja pierwsza gitara

Minęło pół roku, zanim kupiłem od sąsiada mieszkającego parę przecznic ode mnie, moją pierwszą gitarę za 50 zł. Było to najlepsze zainwestowane 50 zł w moim życiu. Wcześniej trenowałem na gitarze u kuzyna w mieście oddalonym od mojego o 16 km. gdzie zresztą chodziłem do liceum, którego nienawidziłem z całego serca. Gdzie nie miałem kolegów, gdzie byłem spłukany, gdzie każdy dzień ciągnął się w nieskończoność. Ale to nie miało znaczenia, ponieważ zaczęła się moja przygoda z gitarą, miałem swoją przyjaciółkę na lepsze i gorsze dni. Wszystko wkrótce się zmieniło, mój świat zmienił się o 180 stopni ale to już zupełnie inna historia.

Źródło zdjęcia: archiwum własne


Przeczytaj inne moje wpisy na blogu